Instytut Gruźlicy i Chorób Płuc w Rabce. Kiedy rozczarowanie miesza się z zachwytem. Część druga – „Zachwyt”.

Podobno Rabce niedawno chceli zabrać z nazwy „Zdrój”, ze względu na jakość powietrza, ale nie wiem prawda to, czy plotki… Wiem za to, że przy wjeździe na teren Instytutu zachwyciłam się taką ilością drzew w jednym miejscu. Chyba musimy częściej wyjeżdżać, bo gdyby moje krakowskie płuca miały oczy, to na sam widok takiej zieloności dostałyby orgazmu. Nawet palić mniej się chciało, co tłumaczę szokiem organizmu wywołanym tlenem. Żeby dojść do Parku Zdrojowego wystarczyło tylko złamać regulamin i przejść na drugą stronę ulicy…

Trafiliśmy w sam środek zimy. Pogoda, chociaż i tak miała być niespecjalna, nie miała być zimową tak bardzo… Od jakiegoś czasu częściej słucham tych krótkich i cichych podszeptów intuicji – tuż przed wyjściem wcisnęłam do torby kombinezon, bo MOŻE SIĘ PRZYDA.  Dzięki temu z Szeregowym byliśmy najczęściej wychodzącą na śnieg drużyną. A jest gdzie chodzić.

Wydeptywaliśmy z Szeregowym nowe ścieżki w śniegu. Chodziliśmy między budynkami drogami, którymi nikt już nie chodził. Pod jednym z drzew znaleźliśmy omszałe kamienne schody, które, jak się okazało, prowadziły zupełnie nigdzie.

Poznaliśmy magię pisania patykiem w białej brei roztopowej, ulepiliśmy bałwana. Pięknie i cudnie, chociaż namówić mojego syna do konfrontacji ze śniegiem było trudno. Dopiero kiedy się okazało, że można ten znielubiany biały coś zcosiować w kulkę, zdeptać i rozbryzgać, to się dogadaliśmy.

…pamiętam jak klęłam, kiedy zamiast zwrócić mi pieniądze, pewien sklep obuwniczy z Allegro odesłał mi te same buty w innym rozmiarze i nie odpisywał na wiadomości. Klęłam bardzo, bowiem buty były nie tylko za duże, ale również brzydkie jak skrzyżowanie Blobfish z Fiatem Multiplą. Błogosławiłam je, kiedy brnęłam w śniegu po kostki i kiedy skakałam z Szeregowym po błocie. Dalej były brzydkie, ale nie przemokły i szkoda ich wcale nie było. Wolność!

Piękne, puste, stare pawilony. W oknach powiewały potargane moskitiery, a połamane aluminiowe żaluzje smutno opowiadały o szybkości przeprowadzki do nowego budynku Instytutu i o tym, jak bardzo już nie są użyteczne. Pusta drewniana budka przy szlabanie, kiedyś zapewne piękna, teraz odrapana i nikomu niepotrzebna. Za każdym razem patrzyłam na to wszystko i zastanawiałam się, jak to było, kiedy wszystkie te budynki tętniły życiem. Tak jak ten mały, drewniany domek, który wyglądem przypominał stare wiejskie szkółki. Przepiękny, chociaż nie wiem co w nim było kiedyś.  Echo dawnej świetności w martwych, pustych oczach balkonowych okien. Byłam zachwycona. Po prostu zachwycona. Dużo bym dała, żeby wejść do środka.

Na łące niedaleko nowego budynku wybudowali plac zabaw. W starej części znaleźliśmy metalową huśtawkę, czy coś podobnego. Pogoda była bardzo nieplacowa, ale wyobrażam sobie, co się dzieje, kiedy dzieci wyjdą ze szpitala korzystać z infrastruktury dzieciakowej.

Cudowni rodzice dookołaa mi się trafili. Bardzo nam się zgrało, to nasze drugie piętro. Zrozumienie, wymiana doświadczeń, wzajemna pomoc. Prawdę mówiąc obawiałam się jak ja zareaguję na taką ilość dzieci i rodziców, ale było naprawdę miło. Nie gryźli ani jedni, ani drudzy, a dzieciaków z piętra brakuje mi do tej pory. Nie przypuszczałam, że dzieci w przedziale wiekowym 5 – 10 lat mają tak silny instynkt opiekuńczy. Ziemniaczek próbował naśladować starszych, bawił się z nimi, a ja nie mogłam wyjść z podziwu, jak on szybko się uczy.

Z opowiadań wiem, że wielu przyjemności w związku z pogodą nie udało nam się znaleźć i doświadczyć. Naprawdę było cudnie. Tylko dalej szkoda, że nie było w środku naszego Pawilonu Drugiego niczego dla maluchów. Starsze dzieci w ciepły dzień miałyby się czym zachwycać, niekoniecznie pawilonami, a zaplecze na zimne dni miały przygotowane w środku. Dookoła Klinki wspaniale. W zasadzie było nam dużo weselej niż można to odczytać z poprzedniej notki.

W Instytucie Gruźlicy i Chorób Płuc  wakacje mieszają się z poważnymi sprawami.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s