„Gdzie są uczucia”, wpis z mojej „Maszynki do Mielenia Rzeczy”, okolice czerwca 2014. Sentymentalny mam wzrusz.

– Ty, a gdzie w ogóle są uczucia?

– Boże drogi, nie mam pojęcia! Pewnie w głowie, albo gdzieś indziej w środku. Nie wiem, skąd mam wiedzieć.

Dalej nie mam pewności. Myślę, że najbardziej w głowie, a z głowy migrują na twarz i do oczu, stąd te wszystkie „na jego twarzy malowało się rozczarowanie”, podczas gdy „w jej oczach nadal miłość”. Raczej w sercu ich nie ma, bo serce to tylko pompa i oprócz pompowania nic ciekawego nie robi. Poza tym jak długo czujesz rozpacz, to ci dają tabletki na głowę – nie na serce.

Ale raz widziałam uczucie tak wyraźnie, że mogłam powiedzieć, że właśnie tam było, dokładnie tam i nigdzie więcej. I nawet wskazać palcem „o patrz! Widzisz? Tu jest!”. Tylko że chwilę później znikło zupełnie.

Rzecz się działa dawno, dawno temu, możliwe, że w zeszły czwartek. Po południu jakoś. Wiał wiatr i chodziło się w jakieś „we dwoje” (nie razem, ale osobno też tylko w niektórych aspektach), bez sensu i bez celu żadnego (chociaż „sens” i „cel” to czasem to samo).

Osobiście nie lubię chodzić bez sensu. Uważam, że jest to zupełnie niepotrzebna strata energii, którą można efektywnie spożytkować na robienie Absolutnie Niczego (robienie Niczego jest bardzo atrakcyjną formą spędzania wolnego czasu, nie wymaga wiele – ani specjalnego talentu ani pieniędzy – a do tego nie niesie za sobą żadnych możliwości ryzyka odczuwania smutku czy niezadowolenia jeśli się nie uda, bo Nic zrobić każdy umie bardzo dobrze).

…Ale wtedy było jakoś tak ładniej, zupełnie wystarczająco, żeby chodzenie bez sensu stało się, niespodziewanie zupełnie, celem samym w sobie. Szło w tym chodzeniu wtedy o bycie. Nie o bycie w ogóle, tylko akurat bycie wtedy. Wcześniej nie miało znaczenia, a później mogło się nawet nie zdarzyć.

A skoro wiał wiatr to i loki na czoło zwiało. Dłoń automatycznie, nie pytając nikogo o pozwolenie, powędrowała je zgarnąć na miejsce z powrotem i uporządkować. Z a o p i e k o w a ć.

I tam właśnie było wtedy uczucie. W tej przestrzeni między dłonią a lokiem. I było go dużo, chociaż miejsca nie tak znowu wiele, a czas na takie bycie-uczucia-w-przestrzeni to coś między mrugnięciem powieki a przesunięciem tej wskazówki od sekund o ciut i trochę. Ale było. A potem nie było go już wcale.

***

Uczucia są też na Wikipedii, pod hasłem „emocja”, sprawdziłam.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s